DIECEZJA WŁOCŁAWSKA -KURIA DIECEZJALNA WŁOCŁAWSKA

DIECEZJA WŁOCŁAWSKA -KURIA DIECEZJALNA WŁOCŁAWSKA


„Różaniec do granic” z udziałem grup z diecezji włocławskiej (aktualizacja)
2017-10-07

W Świnicach Warckich na zjeździe kół różańcowych pod przewodnictwem ks. bp. Wiesława Meringa, w kościołach i kaplicach, świeccy i duchowni, księża, alumni seminarium i siostry zakonne, wspólnoty i osoby indywidualne – każdy na swój sposób 7 października włączył się w inicjatywę „Różaniec do granic”. Diecezja włocławska miała swoich przedstawicieli również na granicach: grupa z Uniejowa modliła się w Słubicach, z Turku w Bogatyni, z Kaczek Średnich w Braniewie, a z Włocławka w Gronowie przy granicy rosyjskiej.

Z Uniejowa do Słubic pojechało 30 osób. W miarę nagłaśniania akcji przybywało chętnych do wyjazdu, zapisywali się zwłaszcza w ostatnim tygodniu, tak że ostatecznie nawet brakło miejsc.

Jak relacjonuje ks. Piotr Kasprzak, wikariusz z uniejowskiej parafii i zarazem opiekun grupy, celem, jaki przyświecał uczestnikom wyjazdu, była modlitwa za Ojczyznę. „Gdy wracali, zgodnie twierdzili, że dużo wynieśli z tego doświadczenia. Dla wielu był to pierwszy raz, gdy odmawiali wszystkie części różańca. Podkreślali doświadczenie wspólnoty, a także to, że wszystko było dobrze zorganizowane i czas upłynął bardzo szybko” – mówi ks. Kasprzak.

W Słubicach w kościele parafialnym było około 4 tys. ludzi. Program ustalony dla wszystkich miejsc: najpierw była konferencja, Msza św., godzinna adoracja Najświętszego Sakramentu. Następnie uczestnicy udali się na przejście graniczne, na most nad Odrą i tam spędzili około 2 godzin.

„Każda grupa była delegowana do konkretnych miejsc, ustawiliśmy się w szeregu, ale różaniec był odmawiany w grupach. Ludzie reagowali spokojnie, trochę ze zdziwieniem, jak też z podziwem, zwłaszcza ci przyjeżdżający na przejście graniczne. Niektórzy się przyglądali, ale odbiór był pozytywny. Nie było zaczepek czy przykrych sytuacji. Niektórzy z mieszkańców Słubic pytali o tę inicjatywę i dołączali się z nami do modlitwy” – relacjonuje opiekun grupy. Jak przyznaje ks. Kasprzak, był „zaskoczony pozytywnie, że ludzie, którzy się tam modlili, bardzo poważnie potraktowali to zadanie; modlili się niesamowicie skupieni”.

Z Turku, pojechało 50 osób reprezentujących wszystkie parafie miasta. Wyjazd był wczesny, już o godzinie 4, gdyż celem była Bogatynia. „Wybraliśmy to miejsce, bo tam było mniej zgłoszonych osób. Jak ogłaszaliśmy, bardzo szybko zgłaszali się chętni, nie było problemów” – informuje ks. Jan Tomczyk z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa z Turku, opiekun grupy.

Uczestnicy podkreślają, że wszystko było dobrze przygotowane: medytacja, komentarze, wprowadzenie do różańca. Msza św., komentarz i nabożeństwo odbyły się w kościele stacyjnym w Działoszynie. „Potem mieliśmy trzy miejsca do wyboru – wybraliśmy Bogatynię, kościół św. Marii Magdaleny. Tam na plebanii była przygotowana herbata, pięknie nas przyjął ksiądz proboszcz. Różaniec odmawialiśmy w kościele, bo przechodziły fale deszczu. Było nas niedużo, oprócz naszej grupy tylko miejscowi i indywidualni pielgrzymi. Miejscowi pytali się, o której wyjechaliśmy, że z tak daleka, że z Wielkopolski. Ciekawostką jest fakt, że w Działoszynie (tam gdzie mieliśmy Mszę św.) prymicyjną Mszę św. odprawiał bł. ks. Jerzy Popiełuszko, a my jesteśmy przecież z diecezji, w której zakończył życie” – mówi ks. Tomczyk.

Pytany o motywację wyjazdu i sens organizowania takich inicjatyw kapłan przyznaje, że w ubiegłym roku na Jasnej Górze odbył się wspaniały dzień narodowej pokuty, w intencji ojczyzny, „dlatego dziś jesteśmy na tej inicjatywie. Pięknie budzi się Polska. Byłoby niedobrze, gdyby nas tam nie było. To działanie jest konieczne. A co za rok? Może maryjne sanktuaria w całej Polsce?” – zastawania się opiekun grupy z Turku i dodaje: „to jest świadectwo, fajnie, że tylu świeckich aktorów, dziennikarzy, sportowców poparło inicjatywę. Wspaniale, to jest budzenie się Kościoła od dołu i Bogu dzięki za to”.

Około 60 parafian z parafii pw. NMP Królowej Polski w Kaczkach Średnich wraz z ks. proboszczem Pawłem Zalewskim udało się do Braniewa, miasta położonego w niewielkiej odległości od granicy z Obwodem Kaliningradzkim, by uczestniczyć w wielkiej modlitwie różańcowej dookoła Polski.

Kościołem stacyjnym dla grupy był kościół pw. św. Antoniego w Braniewie. Razem z pielgrzymami modliły się w szczególności zorganizowane grupy z Łodzi, Torunia, Mrągowa, Olsztyna, a także wierni przybyli indywidualnie oraz parafianie z dekanatu braniewskiego. Po konferencji wprowadzającej, poprzedzonej modlitwą do Ducha Świętego, odprawiona została Eucharystia i adoracja Najświętszego Sakramentu. Po zakończeniu nabożeństwa eucharystycznego pielgrzymi udali się na modlitewny szlak wzdłuż granicy do punktów zwanych „strefami modlitwy”, zlokalizowanych w szczególności w Młotecznie, Świętochowie i kościele św. Antoniego w Braniewie, by tam równocześnie z całą Polską wspólnie modlić się na różańcu. Wielu uczestniczyło w pieszej pielgrzymce z kościoła w Braniewie do granicy z Rosją, w Gronowie odmawiając różaniec ze śpiewem i rozważaniami w marszu.

Również w kościele parafialnym w Kaczkach licznie zgromadzeni parafianie odpowiedzieli na apel Maryi i odmawiając różaniec prosili o pokój dla Ojczyzny i świata.

W drodze powrotnej z Braniewa grupa udała się do Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, by pomodlić się w Bazylice Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i podziękować za ten piękny duchowo dzień.

50 osób z parafii św. Józefa, która organizowała wyjazd, ale po prostu – uczestnicy z całego Włocławka, w tym kilkanaście sióstr zakonnych: Orionistki, Elżbietanki, Siostry Wspólnej Pracy, Franciszkanki Rodziny Maryi po godzinie 6 rano wyjechali na granicę z Obwodem Kaliningradzkim.

Jak się okazało, inicjatywa „Różaniec do granic” wzbudziła zainteresowanie medialne po stronie rosyjskiej. W parafii Gronowo, do wyznaczonego na modlitwę „stanowiska siódmego”, którym była miejscowość Rusy (nazywana przez mieszkańców Rosiny) przyjechała ekipa pierwszego programu rosyjskiej telewizji.

W niewielkim parafialnym kościele w Gronowie na Eucharystii, słuchaniu Słowa Bożego i modlitwie zgromadziło się około 300 osób. Miejscowa parafia to bardzo mała, sześciusetosobowa wspólnota, stąd ubogi charakter tego miejsca, nie stanowiący zapewne żadnej turystycznej atrakcji dla przybyłych pielgrzymów. Miejscowy ksiądz pierwszy raz miał tyle osób w kościele na Mszy świętej. Ważne jednak było to, że mała parafia leży przy samej granicy.

Wśród modlących się znalazła się grupa z Włocławka w liczbie 50 osób. Jak wyznał lider grupy Jacek Bargielski, „Gronowo wybraliśmy sami, rozeznawaliśmy modlitewnie i stwierdziliśmy, że jest to miejsce, które wymaga szczególnego omodlenia”. Argumentował, że ponieważ przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim znajduje się największy skład broni jądrowej przy granicach Polski, „chcemy szczególnie otoczyć to właśnie miejsce naszą modlitwą”.

Początkowo uczestnicy akcji modlili się w kościele, a potem podzielili się na 7 grup i każdy pojechał w inne miejsce. Co ciekawe od początku służba graniczna towarzyszyła pielgrzymom: „to znaczy nas obserwowała; mieli przykaz obserwowania osób, pilnowania granicy, żeby nikt jej nie przekroczył” – mówi lider włocławskiej grupy. Jak zaznaczył, miejscowy ksiądz proboszcz miał informację, że po stronie rosyjskiej służby podnoszą podejrzenie, że akcja może być prowokacją z polskiej strony wobec służb granicznych Rosji.

„Byliśmy w punkcie numer 7, czyli miejscowości Rusy w pobliżu Gronowa. Nasze stanowisko było na działce jednego z mieszkańców wsi, około 300 metrów od samej granicy. Ciekawostką jest, że przyjechał pierwszy program telewizji rosyjskiej. Dłuższy czas nas filmowali, wchodzili między ludzi, przeprowadzali wywiady, także z wójtem wsi. To była kilkuosobowa ekipa telewizyjna. Trudno powiedzieć, jaki cel im przyświecał, czy ciekawość, czy życzliwe pokazanie akcji… trudno powiedzieć” – mówi Jacek Bargielski.

Pielgrzymi zostali bardzo ciepło przyjęci przez lokalnych mieszkańców, którzy przygotowali im ognisko, ciepłą herbatę, wpuszczali uczestników akcji do swoich domów, wreszcie wspólnie i chętnie się z nimi modlili. W tej miejscowości znaleźli się też indywidualni pielgrzymi, między innymi Polacy z Niemiec. Na „stanowisku siódmym” modliło się około 90 osób.

„Pomimo że wyjazd był inny od tradycyjnych wyjazdów pielgrzymkowych, bo nie było żadnych atrakcji, zwiedzania ciekawych miejsc, np. sam kościół w Gronowie był bardzo prosty: wokół błoto, trawa i nieutwardzone jezdnie, a więc turystycznie nic atrakcyjnego, prawdziwe peryferie Polski, to przeżycie było bardzo silne – mówi Jacek Bargielski w Włocławka – wszyscy mieli wewnętrzne przeświadczenie, że uczestniczyli w czymś, co było duchowo bardzo znamienne i znaczące, że to nie jest drobna sprawa, ale coś ważnego, epokowe wydarzenie w życiu Polski”.

Jak dodaje, „wydaje się, że cele są spełnione, bo czujemy, że w miarę możliwości odpowiedzieliśmy na wezwanie Pana Boga. Wiemy jednak, że to dopiero zaczątek; my tym duchem Fatimy związanym z nawróceniem, pokutą, miłowaniem Boga i bliźniego musimy żyć na co dzień, by to nie była tylko jednorazowa akcja. Widać było wśród pielgrzymów poczucie odpowiedzialności za ojczyznę, za rodzinę” – mówi uczestnik akcji, lider włocławskiej grupy. Podziękował też księżom biskupom, że patronowali tej inicjatywie, dzięki czemu ludzie zrozumieli, jak ważna jest ta akcja.

ks. AN

 


Zobacz inne aktualności z grupy AKTUALNOŚCI


Wszelkie prawa zastrzeżone © 2011  CMS   Odwiedzin: 13209900 -GOŚCI ONLINE: 55

projektowanie stron www